Raz w roku odkładamy laptopy na bok i spotykamy się w innym gronie niż przy Rockecie czy na code review. W tym roku był ku temu dodatkowy powód — eVolpe skończyło 17 lat, a to zasługiwało na coś więcej niż tort w biurze.
Piątek — start integracji i urodzinowa impreza przebierana
Wyjechaliśmy z biura zaraz po zakończeniu pracy. Po dotarciu na miejsce był czas na rozpakowanie się, chwilę oddechu i skorzystanie z atrakcji ośrodka przed wieczorem — w tym z niespodziewanego lokalnego „powitalnego komitetu”: stado owiec pasące się swobodnie tuż przy jeziorze i drewnianych ławkach ośrodka.
Wieczorem przyszedł czas na główne wydarzenie dnia — bal przebierańców połączony ze świętowaniem 17. urodzin eVolpe, w klimacie znanym z imprez szkolnych. Na parkiecie spotkali się superbohaterowie, kowboje, czarodziejki, wróżki i postaci z bajek — dowód na to, że nawet na co dzień poważni konsultanci CRM potrafią się dobrze bawić.
Sobota — kajaki, siatkówka i quiz eVolpe
Sobotni poranek zaczął się spokojnie, a potem czas należał do aktywności na świeżym powietrzu. Mimo niepewnej, pochmurnej pogody na jezioro wypłynęły kajaki i rowerki wodne — część zespołu wybrała spokojne wiosłowanie, inni zdecydowali się na wspólny rejs w większym gronie.
Na terenie ośrodka czekała też terenowa gra zręcznościowa z ponumerowanymi drewnianymi palikami rozstawionymi po trawniku — dodatkowa okazja, żeby oderwać się od plaży i jeziora.
Wieczorem, tuż przed zmrokiem, doszła jeszcze siatkówka — w koszulkach z hasłem „u mnie działa”, które chyba najlepiej podsumowują to, jak eVolpe podchodzi zarówno do pracy, jak i do odpoczynku.
Po obiedzie przyszedł czas na coś, na co część zespołu czekała najbardziej: doroczny Quiz eVolpe, tym razem przygotowany przez Kingę Sielicką w formule pub quizu — z pytaniami, które wywoływały nie tylko uśmiech, ale i niejedną kontrowersję. Rywalizacja była na tyle wyrównana, że o zwycięstwie zadecydowała dogrywka.
Ostatecznie najlepsza okazała się drużyna w składzie: Michał Nowacki, Tomasz Józefczak, Łukasz Walczak, Szymon Rydza i Tomasz Szykuła. Chłopaki nazwali się „Drużyna nr trzy”.
Dzień zamknęło ognisko — bez pośpiechu, śpiewająco (Bartek Admin, jak co roku, zabrał ze sobą gitarę) i z dobrym humorem, który został po całodniowej rywalizacji.
Niedziela — spokojne zakończenie
Ostatni dzień wyjazdu to już tylko śniadanie i powrót do domów — z pełniejszymi głowami wspomnień niż walizkami.
Dlaczego takie wyjazdy mają dla nas znaczenie
Trudno zbudować dobrze działający zespół wyłącznie przy pomocy narzędzi do zarządzania projektami — nawet jeśli sami wdrażamy je na co dzień u klientów. Wspólny wyjazd integracyjny to dla nas okazja, żeby zobaczyć się w innym kontekście: przy ognisku, na kajaku, w kostiumie na balu, a nie tylko na spotkaniu projektowym.
17 lat to dobry moment, żeby to docenić — i już teraz mamy apetyt na kolejne.














